Sposób na nudę – samochodowe zabawy dla Maluchów cz.1

13 sierpnia, 2014

Witajcie!

Wiosna w pełni, długie weekendy tuż tuż, trwa majówka i wielkimi krokami zbliżają się wakacje. Z pewnością wiele z Was wybiera się w jakąś daleką podróż samochodem lub autokarem. I tu pojawia się nasz problem – jak zająć Malucha, by nie zanudził się przez te godziny jazdy i nie uprzykrzył nam podróży? Wiadomo, że dziecko znudzone staje się rozdrażnione, łatwo się denerwuje, płacze i po prostu męczy zarówno samo siebie jak i rodziców, czy rodzeństwo. A co dopiero, kiedy mamy dwójkę lub więcej małych dzieci na tylnych siedzeniach… Wiadomo też, że nie wszystkie dzieci są na tyle duże, by same wymyślały sobie kreatywne zajęcie przez całą drogę. I właśnie dlatego chciałam Wam dziś zaproponować kilka sprawdzonych „zabaw samochodowych/podróżnych”, które można zaproponować swoim Maluchom także podczas wycieczki autokarowej, w pociągu, a nawet na co dzień, jeśli przemieszczacie się komunikacją miejską przez dłuższy czas.

 

Sprawdzone zabawy podróżne dla Malucha:

 

  • To, co widzę – jest to bardzo prosta, sprawdzona zabawa nadająca się już dla naprawdę małych dzieci (w zależności od rozwoju mowy, ale od 3 roku życia myślę, że spokojnie sobie poradzą), a i te starsze, gdzieś do 10 roku życia też lubią w nią grać. O co chodzi? Należy znaleźć coś, co jest w zasięgu naszego wzroku i zacząć opisywać: „To, co widzę jest…np. podłużne, zielone, pachnące, jest tego sporo, jest po prawej/lewej stronie itd.”. Druga osoba ma oczywiście za zadanie odgadnąć, co widzi ta pierwsza – np. „Już wiem, to drzewo!”. I teraz następuje zamiana – osoba, która zgadywała teraz opisuje. I znów zaczynamy od słów: „To, co widzę…”. Bardzo proste, prawda? A zapewniam, że dzieci mogą grać w to nawet przez godzinę. A co najważniejsze – ta zabawa mocno rozwija ich zasób słownictwa, sposób budowania wypowiedzi i funkcjonowanie aparatu mowy.
  • Skojarzenia – myślę, że tej zabawy przedstawiać nie muszę. Jedna osoba wypowiada wyraz, następna jak najszybciej mówi pierwsze skojarzenie do niego, kolejna osoba skojarzenie do tego skojarzenia i tak dalej. Czasami wychodzi to bardzo zabawnie, a czasem możemy odkryć, że nasze dzieci znają słowa, których wcale nie chcielibyśmy im przedstawiać. Zabawa znana od wieków i dalej lubiana. Rozwija wyobraźnię, refleks, intelekt i zasób słownictwa. Polecam!
  • Słowo od słowa – to modyfikacja zabawy poprzedniej, czyli też po kolei budujemy słowo od słowa. Pewnie wszyscy ją znają, ale dla porządku przypomnę – jedna osoba mówi słowo, następna mówi wyraz zaczynający się na ostatnią literę tego słowa i tak dalej. Najtrudniej oczywiście, kiedy wszyscy kończą literą „A”. Można tu wnosić swoje modyfikacje – kto powtórzy wyraz, który już się pojawiłten odpada, albo musi wykonać jakieś karne zadanie. Można wprowadzić zasadę, że nie wolno mówić wyrazów kończących się na „y”, czy inną samogłoskę. Wszystko zależy od wieku i możliwości dziecka, a także naszej wyobraźni i chęci:)
  • Alfabet – 10 słów na literę.. – w moim kręgu zabawa ta znana jest jako „pomadka”,ponieważ do jej przeprowadzania w większym gronie potrzebny jest przedmiot, który podaje się w kręgu – my zawsze pod ręką mieliśmy pomadkę ochronną:P Tak naprawdę, można ją przeprowadzić też w 2,3,4 osoby, wówczas niczego nie trzeba podawać. Jest już bardziej skomplikowana niż poprzednie, ale uwierzcie mi, sprawdziłam na swoim bracie kiedy miał zaledwie 6 lat – bardzo ją polubił. O co chodzi? Jedna osoba w myślach mówi alfabet (bez XY i polskich liter), druga natomiast w dowolnym momencie mówi „STOP!”. I teraz – osoba, która mówiła sobie alfabet głośno podaje literę na której się zatrzymała i zaczyna odliczać powoli powiedzmy do 10. Osoba, która mówiła stop, ma za zadanie w tym czasie podać (i tu w zależności od wieku – 5,10,15) wyrazów, które zaczynają się na daną literę – możecie dla utrudnienia wprowadzić zasadę, że nie mogą to być imiona i nazwy własne itp. Wydaje się to bardzo łatwe? Sami spróbujcie – pod presją czasu, czasem ciężko jest podać nawet 3 wyrazy na literkę M, mama, młotek, mak  zanim druga osoba odliczy do 10. Szczerze polecam. Bardzo mocno rozwija refleks, uodparnia na presję czasu, uczy radzenia sobie z porażkami – bo przecież nie zawsze się uda – no i wzbogaca zasób słownikowy Maluszków. I nasz też:)
  • Jaka to melodia? – jak sama nazwa wskazuje, zabawa ta odnosi się do zasad znanego telewizyjnego programu, ale jest całkowicie elastyczna w doborze reguł. W zależności od upodobań i możliwości malucha, zabawa ta może odpowiadać już 3latkom, ale w zaawansowanej wersji także nastolatkom. Podstawowa zasada: jedna osoba nuci melodię, druga ma za zadanie odgadnąć, jaki to utwór/piosenka? Dla młodszych dzieci można nucić długi fragment, coś co naprawdę dobrze znają i umówić się, że nie podają tytułu, tylko zaczynają śpiewać jeśli już wiedzą, co to jest. Dzieci starsze mogą mieć możliwość wyboru – np jeden wers piosenki, albo 3 pierwsze nutki i zgadywać już po tytułach. Ile potrzeb, tyle wersji zabawy. Rozwija ona muzykalność, poczucie rytmu, słuch muzyczny, pamięć. I nie potrzeba do niej żadnych akcesoriów:)

Na dziś to tyle pomysłów, reszta w kolejnym wpisie. A czy Wy znacie jakieś sprawdzone metody na zajęcie Maluszków podczas drogi?

Categories
zabawy  
Tags
Share a Comment