Animacja – niezawodne zabawy dla dzieci c. d.

3 kwietnia, 2014

Witajcie!

W poprzednim wpisie opisałam pierwszą zabawę – pewniaka. Nie mam ich zbyt dużo, bo nie każde mogą sprawdzić się w różnych warunkach, ale jeszcze kilka chciałabym przedstawić. Jestem pewna, że niektórzy z Was doskonale je znają, ale dla reszty mogą okazać się odpowiednią inspiracją i pomocą w potrzebie.

Kolejna zabawa nosi nazwę:

2. „Pikuś”

 

W zasadzie jej działanie jest analogiczne do przedstawionej wcześniej „Karety” – Prowadzący opowiada historię, w której występując przydzielone dzieciom postaci. Z tą jednak różnicą, że każda postać to nie jedno, a para dzieci siedziących naprzeciwko siebie. W ten sposób mamy dwa rzędy dzieci siędzących przodem do siebie, z dosć dużą przerwą między nimi. Za każdym razem, kiedy para dzieci usłyszy wymienioną w historii swoją postać, wstaje, biegnie w tym samym kierunku najpierw między rzędami, potem za plecami innych i wraca znowu między rzędami na swoje miejsce. I tu właśnie pojawia nam się dodatkowy element – rywalizacji. Kiedy poinformujemy dzieci, że liczy się to, który rząd będzie szybszy, każde będzie sie starało zdażyć na miejsce przed osobą ze swojej pary. To spotęguje emocjei doda zabawie atrakcyjności, choć trzeba jeszcze bardziej uważać na bezpieczeństwo!

Tak więc – dzieci mają już przyporządkowane role i siedzą parami naprzeciwko siebie, a Wy zaczynacie opowiadać historię o Pikusiu – czyli piesku, któremu przydarza się jakaś dziwna, śmieszna i nietypowa przygoda. Ja najczęsciej opowiadam o tym, jak to rodzinka zabrała Pikusia do psiego fryzjera. Mamy więc takie postaci jak: mama, tata, córeczka, synek, pies Pikuś i np. kotek Mruczek. 6 postaci, czyli zabawa na 12 dzieci. Macie mniej osób – zrezygnujcie z kota i dzieci, więcej – dodajcie papugę, babcię albo zwariowaną cioteczkę. Szczególną postacią jest tu właśnie Pikuś, więc jeśli organizujecie np zabawę z okazji czyichś urodzin zadbajcie o to, by solenizant znalazł się właśnie w tej parze. Będzie ona bowiem najczęściej wymienianą postacią w całej historii – w końcu tak nazywa się ta zabawa:)

Jeśli chodzi o historię – ja opowiadam o tym, jak to cała rodzinka powoli zbierała się do drogi, z różnymi śmiesznymi przygodami po drodze – synek założył dwa różne buty, tato krzywo się ogolił, a mama pomyliła sól z cukrem i oblała się kawą. Kiedy już wsiadają do samochodu i docierają na miejsce, do psiego fryzjerka okazuje się, że przejęty pikuś nasiusiał na siedzenie samochodu. Zapewniam, że za każdym razem wywołuje to ogromny wybuch śmiechu, trzeba jednak uważać – jeżeli podejrzewamy, że solenizant miałby z tym jakiś problem, jest zbyt wrażliwy lub po prostu się na nas obrazi (np jest z rodzaju tych humorzastych) można wymyślić inny motyw, powiedzmy Pikuś zaczyna gonić Mruczka i oboje wpadają do śmietnika, po czym trzeba wracać do domu by ich wykąpać. To jest moja historia o Pikusiu, którą można opowiadać na zajęciach dotyczących rodziny, zwierząt, związanych powiedzmy z salonem piękności itp.

Jeżeli chcecie zmodyfikować tę zabawę:

  • powiedzmy, że przeprowadzacie zajęcia w klasach 1-3 dotyczące jakiejś lektury – aby urozmaicić taką lekcę, wystarczy odsunać na bok ławki, ustawić krzesełka w dwóch rzędach i pozwolić dzieciom wcielić się w postaci występujące w książce opowiadając jedną ze znanych im już – lub jeszcze nie przeczytanych – przygód. Na pewno zapamiętają ją aż do matury!
  • potrzebna Wam zabawa na warsztaty edukacyjne związane z zimową porą roku – wystarczy, że cała rodzina z Pikusiem wybierze się na sanki, albo do lasu podziwiać zmiany, jakie ta pora roku dokonała wśród żyjącej tam przyrody,
  • coś bardziej aktualnego – zajęcia o spóźniającej się Pani Wiośnie. Dzieci mogą tu odgrywać budzące się do życia rośliny, różne rodzaje kwiatów lub zwierząt zbudzonych z zimowego snu, a historia opowiadać o tym, które z nich pojawiają się pierwsze. Wystarczy lekko sfabularyzować tekst z podręcznika, dodać śmieszną anegdotkę i wspaniała zabawa gotowa!

Pamiętajcie – tu znowu ogranicza Was tylko Wasza wyobraźnia! Na dziś to wszystko, a już w następnym wpisie o zabawach przy muzyce i o odpowiedniej muzyce do zabaw.

A Wy macie jakieś swoje zabawy – pewniaki? Może znacie też jakieś, które zupełnie się nie sprawdziły, a są polecane przez różne poradniki/portale? Napiszcie o tym w komentarzach, podzielcie się swoimi doświadczeniami. W końcu co dwie głowy, to nie jedna.

Categories
dziecko  
Tags
Share a Comment